Jesienne odloty

Okres późnego lata dostarczył mi niezapomnianych wrażeń – obserwowanie „nieendemicznych” na moim terenie gatunków, których nie widziałem nigdy w życiu na wolności, tylko w atlasach i na filmach przyrodniczych. Nad moim stawem zjawiło się kilka uskrzydlonych wędrowców. Były to ptaki, które fotografowałem i obserwowałem bardzo krótko, czasem tylko przez kilka minut.

Przyleciały trzy kuliki wielkie (fot. 1, 2, 3). Wylądowały, przystąpiły do toalety, kąpały się i łapczywie piły wodę, bo były spragnione. Po wyjściu z wody na pobliską wysepkę porośniętą rdestem – toaleta piórek, kilka podskoków i śpiewów. Potem odleciały na zimowisko.
Kulik to największy przedstawiciel ptaków brodzących z rodziny bekasowatych. Ma imponujący dziób, u samiczki nieco dłuższy. Zasiedla doliny rzeczne Biebrzy, Bugu i Noteci, nieużytki rolne i mokradła. Kiedyś ludzie wykaszali łąki, trawy były niższe, kulik czuł się dobrze w takim środowisku, bo miał możliwość obserwacji drapieżników, dziś jest mu trudniej.
Jest ptakiem długowiecznym. W Polsce mamy 1000-1500 par, do lęgu przystępuje około 200 par. W stosunku do kulika prowadzi się obserwację czynną, polegającą na podkładaniu sztucznych jajek. Te prawdziwe są zabierane, inkubowane i potem podrzucane rodzicom. Wszystko dlatego, że w naturze są za duże straty.

Na moim stawie rezyduje bocian czarny hajstra. Ptak wędrowny, który żeruje w rzekach i strumieniach, a gniazdo zakłada tylko w lesie – w górach najczęściej na jodle, a w terenie płaskim na dębie.
Mój bocian jest samotnikiem. Przetrwał pierwszy rok, choć na pewno było mu trudno, bo w stawie jest mało rybek i żabek. Pokazuje się sporadycznie. W ubiegłym roku jako osobnik młodociany nie miał jeszcze czerwonego dziobka, a piórka bez połysku (fot. 4 i 5). Teraz piórka zaczynają się świecić (fot 6).
Raz zaobserwowałem ciekawą scenkę. Żurawie zawsze robią toaletę na sucho, tylko gładzą piórka. A tu któregoś dnia zachciało im się kąpieli. Pozazdrościł bocian żurawiom, też zaczął się kąpać. Wcale go nie było widać, tylko dziobek wystawał, a jak za chwilę się wynurzył, to tylko bryzgi wody było widać.

Żurawie w pełnej krasie, na dole zdjęcia gęsi (7). Zaraz żurawie odlecą na zimowisko (8). Starannie się do tego przygotowują, jeszcze poprawianie sukienki, ostatnia toaleta i w drogę.
Nie przypadkiem wybrałem zdjęcie 11 – zobaczcie, jaka piękna mgła.

Żurawie mają wielkie znaczenie w kulturze. Widziałem na filmie, jak żurawie stepowe przelatują nad Himalajami. Najpierw lądują w dolinach. Pewien wieśniak co roku wysypuje im kilka worków zboża, ptaki siadają i przed podróżą na 8 tys. metrów się posilają. Na górze czekają na nie orły – wiedzą, że żurawie będą przelatywać.
Na takiej wysokości panuje mróz, powietrze jest rzadkie, ale żurawie są świetnymi szybownikami, odpornymi na ekstremalne warunki. Dlatego niektóre kultury uważają je za coś nadzwyczajnego. W kulturze dalekowschodniej żuraw symbolizuje długowieczność, mądrość i wierność. Chińczycy uważają go za przewodnika dusz zmarłych do zachodniego raju, żuraw przedstawiony podczas lotu w stronę słońca jest symbolem dążenia do awansu społecznego.
Żurawie są nadzwyczaj czujne, blisko nie podejdziesz. Ja rozkładam się z aparatem godzinę, żeby tylko nic nie stuknęło i ich nie spłoszyło.
Żuraw ma zwyczaj odpoczywania z jedną nogą podkurczoną. Kiedyś sądzono, że ptak zabiera kamień i trzyma go czuwając, a jak uśnie, to kamień wypada i żuraw się budzi.

Błotniak stawowy (fot 12 i 13), duży ptak drapieżny z rodziny jastrzębiowatych, stosownie do nazwy jest związany ze środowiskiem wodnym, poluje również na łąkach. Jego gniazdo ma postać platformy, zbudowanej metr nad ziemią w trzcinowisku. Zamieszkuje strefę umiarkowaną i subtropikalną, jest objęty ścisłą ochroną gatunkową. Poluje lecąc nisko lub w zawisie, szybko spadając na ofiarę, nigdy nie ściga ofiar, jest na to za wolny.

Widziałem błotniaka na drugim brzegu stawu, później zastygł w zawisie i za chwilę miałem wrażenie, że mnie atakuje, dzieliła nas tylko ściana szałasu. Ale nie ja byłem celem, zauważył pod moim szałasem biegnąca mysz – jak ja musiałem być cicho! O mnie nie wiedział, mysz metr ode mnie, błotniak czeka w zawisie i nagle opada. Złapał mysz i leci, dwa kółeczka w powietrzu, wylądował i konsumpcję urządził, dziubiąc mysz po kawałku (14).

Na zdjęciu 15, 16 i 17 – gęsi gęgawy. Żaden inny ptak nie był tak ważny i czczony wśród ludów i kultur całej ziemi jak gęś. Starożytni Egipcjanie, Hindusi, Germanie, ludy Syberii, Innuici – dosłownie wszędzie, gdzie pojawiały się gęsi, ludzie widzieli w nich ucieleśnienie bogów lub ich posłańców. Według egipskiej legendy wielka pragęś zniosła złote jajo, wspaniałe jak słońce, a z niego wyszedł stwórca i tak oto wszyscy razem z całym ziemskim stworzeniem pochodzimy od gęsi.

Egipcjanie wierzyli też, że ludzie udający się do krainy zmarłych muszą pójść ścieżką koło gęsiego stawu zwanego char. Krzyk, jaki gęsi podniosą na widok przybysza, będzie znakiem dla Ozyrysa, a wtedy biada złej duszy. A jeśli gęś się nie odezwie, to znaczy, że dusza była porządna. W starożytnym Rzymie gęsi poświęcone były bogowi Marsowi. Darzono je wielkim uznaniem, ponieważ według legendy uratowały miasto przed inwazją podnosząc larum wielkim nocnym gęganiem.

Ziemskie życie gęsi jest nie mniej fascynujące. Sezon lęgowy spędzają daleko od siebie, w rozproszeniu, ale jesienią całymi rodzinami spotykają się na sejmikach. Tutaj nowe pokolenie poznaje rodzeństwo z poprzednich lat, a także dalszych krewnych. To ważne, bo wszystkich czeka daleka i niebezpieczna droga, podczas której młode ptaki mogą liczyć na wsparcie i opiekę nie tylko rodziców.

Zimowiska są miejscem spotkań towarzyskich ze znajomymi i rodziną. Tu młodzież spotyka pierwsze miłości, czasami będzie to przygoda na raz, czasem związek na zawsze. Gęsi zakładają rodziny w wieku 3-4 lat, w tych parach trwają do końca życia. Gdy gęś umiera, reszta społeczności bardzo cierpi, a partner nie zawiązuje nowych związków, tylko trwa we wdowieństwie. Gęsi doskonale znają swoich sąsiadów, jeśli coś się stanie z rodzicami, znajomi adoptują osierocone maluchy.

Rożeniec (fot. 18, 19i 20), wędrowny ptak wodny z rodziny kaczkowatych, w dolinie Nilu stanowi najliczniejszy gatunek ptaków zimujących, ale w Polsce jest skrajnie nieliczny. Żyje u nas zaledwie 200 – 300 par. Ptak jest objęty ścisłą ochroną.

Rożeńca można spotkać głównie na południu kraju, zasiedla podmokłe łąki i tereny zalewowe, lokalnie występuje także w zabagnionych dolinach rzecznych Biebrzy, Narwi i Warty. Samczyk w godowym upierzeniu jest przepiękny!

Rożeńce żerowały nad moim stawem przez tydzień, potem poleciały.

Płaskonos zwyczajny (fot. 21, 22 i 23) także reprezentuje rodzinę kaczkowatych.

Jego nazwa wywodzi się od szerokiego, płaskiego dzioba, którym płaskonos odcedza pokarm z wody. Wewnątrz ma coś w rodzaju tarki, przez którą przecedza glony i inne pożywienie.

W Polsce występuje rzadko, mamy 1000-1200 par. Gatunek objęty ścisłą ochroną.

Ptak żeruje w ciekawy sposób. Płynąc nagle robi zwrot o 180 albo 360 stopni – tak szybko, że wzrok nie podąża, robi to sprytnie jak na defiladzie. Takie zachowanie ma swój cel – dzięki temu powstaje wir, który wyciąga pokarm na powierzchnię, a wtedy ze zmąconej wody można coś odcedzić.

Piotr Makarowicz